Skip to main content

Lanzarote, my beautiful Lanzarote.

I hate winter! I really don`t like to be cold. Obviously, it is different if you are staying at home with cup of hot hocolate and you are watching snow falling down. This is a magical part of real winter,it does not happend in the part of England where I`m living in. In Paignton we only have got a low temperatures, heavy rains and awful winds. You won`t to expirience all three together.
Because of that, on the begining of last month, we decided to go somwhere nice. Where you don`t have to worry about jackets and you can wear short sleeves even at midnight. 
There was a one factor which we couldn`t skip. We only had three days to use. That`s not long. Because of that all of the long haul had to stay in dream area but there are places, not so far away, in Europe where you can get over 20 degrees even in the middle of the winter. Canary Islands! We needed a rest. Place with swimingpool, close to the beach, without children screeming arround. Timafaya Palace on Lanzarote hitted our targer. Beautiful hotel in beautiful part of the island : Playa Blanca.
Short break in the sun, far away from cold England helped us to re-charge our batteries. I`m glad we decided to do it, even if we though that three days holiday doesn`t make much sense. Nonsense! You should never think like that. Give yourself a break, take a time and go away. Somwhere where you can, even for a short period of time, forget about everything. Your happines is worth more than anything. Believe me!







Timafaya Palace-inside.











Our first kayaking together. Awesone adventure. Something what I would never thouhg to do before and I`m glad I decided to try.


Wind Blue-a huge recommendation, if you will ever visit Lanzarote you should visit them and try one of the water sports with those guys. 




Pictures from Nikon D5100















Comments

Popular posts from this blog

No island- Krabi

    Hello everyone, I would like to share some sad news with you: today is the day when I’m sharing with you my last post from beautiful Thailand. I can promise you, this time it’s a beautiful story, with,I hope, you will like. Let me know what you think by leaving your feedback under the post, please.      Our last destination, in Thailand, was Krabi and it’s completely different story to Patong’s.  I’ve booked us a hotel (room in the hotel, I mean, of course) in Krabi Town ( I didn’t checked it properly and we have been quite far from the town; just an hour walk, one way), which hasn’t got any connection with the sea (calm nights for me) and the funny name of the town comes from the fact that you can find lots of tiny crabs there, on the side of the river. I’ll be honest with you, we have tried to walk, from the hotel to town, but it was eating lots of our time and energy so we decided to hire a moped. We had really good price; only 1000 Baths for 5 days...

Mój azjatycki pamiętnik cz 12

09.9.2018 Kuala Lampur, Malezja Dzisiejszy dzień postanowiłam poświecić na przygotowanie nas na dalsza podróż. Zrobiłam sobie liste rzeczy do zrobienia i powoli idę z tym do przodu. Zdecydowaliśmy, ze nie lubimy Kuala Lampur, jakoś nas to miasto nie oczarowało i nie chcemy zostawać tu zbyt długo. Początkowo mieliśmy zarezerwowany pokój do 13.09 ale bilety do Kambodży na ten dzień były drogie i dopiero 16.09 były tańsze wiec musieliśmy sobie znaleźć coś taniego tutaj na kilka dodatkowych dni. Szczerze to myślałam, ze skoro już jesteśmy w tym hotelu to przedłużenie pobytu będzie kwestia groszowa, a wychodzi na to, ze byłoby to droższe niż online, a online i tak było drogo wiec po prostu zmienimy hotel. Co tam dla nas, nic nowego. No i właśnie Kambodza-nasz następny cel podróży. Musimy sobie ogarnąć zdjęcia do wiz (wgl to takie śmieszne, ze byliśmy już w tylu państwach i nigdzie nie wymagano wizy, a Kambodża i Wietnam wymagają) bo inaczej nas nie wpuszcza. Trochę lipa, ze za wizy trzeb...

Mój azjatycki pamiętnik cz. 10

28.08.2018 Krabi Town, Krabi, Tajlandia Skuter to jednak świetna inwestycja. Udało nam się trochę pojeździć, zobaczyć. Fajne jest to, ze tutaj za większość atrakcji się nie płaci. W odróżnieniu od Bangkoku czy Chiang Mai. Wspielismy się 1237 schodów, żeby podziwiać piękne widoki w towarzystwie złotego Buddy. Siódme poty tam wylalismy, raz obojgu nam zakręciło się w głowie i musieliśmy sobie zrobić dłuższa przerwę. Na szczęście mieliśmy jakieś banany i wodę, także nie było tak zle. Po drodze poznaliśmy dwie, młode kanadyjki i w sumie spędziliśmy kilka godzin gadając o podróżowaniu. Dziewczyny poleciały dzień później na Bali i mega im zazdroszczę, chociaż wiem, ze nasza podróż jeszcze nie dobiegła końca i zazwyczaj to nam ludzie zazdroszczą tyle czasu w podróży. Znaleźliśmy fajny, mały market przy rzece i codziennie się tam stołujemy. Jest to do tego stopnia zabawne, ze ludzie którzy tam pracują już nas rozpoznają, machają nam z daleka i pytają czy jemy to co zawsze 🤣 Kurde, ceny na...